Inflite CF, czyli najnowszy rower przełajowy Canyona, wyznacza całkiem nową ścieżkę w rozwoju firmy. Wprawdzie przyjechał do nas dosłownie na kilka godzin, ale mogliśmy zapoznać się dokładnie z jego parametrami i sprawdzić jak zachowuje się w trasie, bo typowo przełajowej rundy w Krakowie nie ma.

Ale szybki przegląd pamięci przywołał piaszczysty podbieg i umożliwił połączenie go z fragmentami wymagającymi przeskakiwania przez zwalone pnie. Rama Inflite została zaprojektowana w szczególny sposób. Charakterystyczny garb górnej rury jest tak ukształtowany, że wygodnie da się przewiesić rower na ramieniu. Maszyna lokuje się w środku ciężkości i nie zjeżdża.


Jednocześnie niemal pozioma część górnej rury ułożona jest na tyle wysoko, że w przenoszeniu na ramieniu nie przeszkadza nawet bidon na ramie . Kiedy konieczne jest tylko przechwycenie ramy dłonią dla przebiegnięcia przez p rogi czy kłody rura jest na tyle wysoko, że nie trzeba się do niej skłaniać. Po dok ładnym wykładzie Pawła Steinke, market menadżera Canyona, wiemy już jak się biega z przełajówką na plecach. Faktycznie, wzajemne ułożenie górnej i dolnej rury ramy umożliwia objęcie ramieniem dolnej rury i chwyt za końcówkę kierownicy. Noszony w ten sposób Inflite jest bardzo stabilny i nie przeszkadza w bieganiu. Po sprawdzeniu jak zachowuje się w warunkach stromych i brutalnych podjazdów wyskoczyliśmy na szutrową rundę wokół miasta, żeby na koniec zboczyć w stronę naszych ścieżek testowych w Lasku Wolskim. No po prostu nie mogliśmy się powstrzymać. Na szutrze jest szybki i (...)


Cały test znajdziecie w bikeBoard 10/2017 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie

Dodano: 2017-10-09

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki, zdjęcia: Paweł Steinke

Tagi: canyon

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później