Kiedy przyjechaliśmy do Świeradowa, wystawa nowości zorganizowana była tak, że na środku sali stał duży czarny blok. Jak w Odysei kosmicznej 2001. Domyślaliśmy się, że wewnątrz skrywane są największe sekrety i bardzo chcieliśmy uchylić rąbka tajemnicy.

Na straży stało trzech wysportowanych inżynierów z Morgan Hill. Najpierw trzeba było podpisać cyrograf, potem poddać się zabiegowi potwierdzenia tożsamości (dwa dokumenty wystarczyły), a następnie przejść przez security (podwyższony stan zagrożenia, się wie) i dopiero w małych, kilkuosobowych grupach wnikaliśmy w ciemność. Podwyższona temperatura i wilgotność utrudniały percepcję. Kiedy cerber sprawdził, że nie ma wewnątrz żadnego niepowołanego gościa, a telefony są wyłączone, powoli zwiększał napięcie i natężenie światła. W świetle dychawicznych diod przeszywających opary naszych oddechów ukazywała się przyszłość.

Pierwsze, co sprawdziłem, to czy rama jest asymetryczna jak w Demo i odetchnąłem z ulgą. Zdjęcie, jakie krążyło po sieci okazało się fotomontażem. Macałem nowe Enduro po chłodnej ramie, bo nic nie było widać. Z przemówienia dowiedziałem się, że w Morgan Hill widzą, że to najlepsze Enduro od szesnastu lat. Ale jak ja mam was o tym przekonać – myślałem gorączkowo. Kiedy wyszliśmy z dusznej celi, rozpocząłem twarde negocjacje. Kilka transoceanicznych telefonów później uzyskałem zgodę. Test bikeBoardu w Świeradowie miał się odbyć na zasadzie pełnej tajemnicy, w formule jeden na jeden. Bez żadnych świadków. Miałem dostać obstawę w postaci piekielnie szybkiej Terezy Votavowej, byłej mistrzyni Czech w 4X i nowe Enduro Comp na dwie godziny do złomotania na dowolnie wybranych OS-ach Świeradowa.


O burym świcie lało jak z cebra, pod hotel podjechał czarny nieoznakowany Sprinter. Teresa mrugnęła okiem, wskoczyłem do wozu i wyjechaliśmy z hotelu. Moja ochroniarka sprawdziła trzy razy, czy nie mamy ogona i odetchnęła z ulgą. Byliśmy bezpieczni. Trzydzieści sekund po wyjściu spod zadaszenia miałem kompletnie przemoczone buty. Nieprzemakalny set Endury jakoś się trzymał, ale woda spod kasku wpływała mi przez kołnierz. Ruszyliśmy na podbój Stogu Izerskiego, a woda w butach chlupała (…)


Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 9/2016

Znakomitą zmianą jest poprowadzenie linek wewnątrz ramy, dotychczasowe rozwiązanie ze zwisającym pod suportem zapasem pancerzy nie było optymalne. Zaczepianie i możliwość rozwalenia pancerzy o przeszkody zdarzało się, w nowym układzie jest niemożliwe.

Nowy wahacz jest potężniejszy i wsparty ogromnymi łożyskami. Subiektywnie stwierdzamy, że poprawiło to sztywność boczną. Na zdjęciu powyżej wersja 29”/6Fattie.

Dodano: 2016-09-12

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki, zdjęcia: Tereza Votavova (akcja), Specialized

Tagi: Specialized, 2017, Specialized Enduro FSR, Enduro FSR Comp, Enduro FSR Comp 650B

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Rowery wszechgórskie

Duże koło dla juniora

Maratony MTB Ultra