Kolejny bezpiecznik się spalił, tym razem dosłownie, co ciekawe przy podłączaniu akumulatora.
"Kup bezpieczniki jak będziesz jechał po rower". No dobra, na każdej stacji benzynowej są, tyle że w kompletach, na szczęście w motoryzacyjnym były na sztuki. Wziąłem cztery na zapas. 31 grudnia spędziłem w górach. Jada była przednia, dopóki mi prądu nie zabrakło. Wystarczyło żeby wjechać na Kamiennik, później musiałem wepchać tego potwora na Chełm (to koło Myślenic) bo już nawet „pusty” nie chciał uciągnąć.

Pierwszą część naszego testu on-line przeczytacie tu.

Dodano: 2012-01-20

Autor: Źródło: bikeBoard (MW)

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Rowery wszechgórskie

Duże koło dla juniora

Maratony MTB Ultra