Ekskluzywna torba jeszcze nas nie ruszyła. Ale po odpięciu zamków i pierwszego dotknięcia carbonowych obręczy wiadomo, do jakiego grona aspiruje ten produkt. Nasza www.rowerowawaga.pl wskazała, że przednie terenowe koło polskiej marki Jagu waży 650 g, tylne 737 g, a zaciski ze stalowych rurek: 28 g przedni i 32 tylny. Zestaw 1447 g! Wynik na miarę globalną! Trudno wskazać dla nich konkurenta, ponieważ Jagu są lżejsze o ok 30 g od elitarnych kół Easton EC90 XC 29. Do skomponowania kół użyto po 28 płaskich szprych bardzo wysokiej klasy Sapim CX-Ray, zaplecionych na dwa krzyże do firmowych piast Jagu. Są one anodowane na czerwono, dość masywne, a wysokie (67 mm) kołnierze dalekowschodnich piast są ażurowe. Nie dywagujemy, tylko jeździmy! O, jak dobrze czuć niską masę kół! Na podjazdach kręcą się bajecznie lekko, a rower rewelacyjnie przyspiesza. Utrzymanie wysokiej prędkości z kołami Jagu jest proste, a jadący czuje się silniejszy o jakieś 338 i pół wata. Porównując je do innych zestawów, miejmy na względzie, że piasty są pewnie dość lekkie, ale większość przewagi nad konkurencją realizują bardzo lekkie obręcze i szprychy. A przecież masa zlokalizowana przy osi obrotu ma znacznie mniejszy wpływ na opory niż ta zlokalizowana na obwodzie. Pierwsza jazda wskazała, że przedni zacisk jest zbyt delikatny. Musieliśmy go zastąpić, bo choć na szosie czy lekkim szutrze pewnie poradziłby sobie, o tyle w ciężkim terenie naszego poligonu testowego nie. Podczas dohamowań koło radykalnie zbliżało się do goleni amortyzatora, co wprowadzało nerwowość w prowadzeniu roweru. Po wymianie zacisku sytuacja znacznie się poprawiła, jednak dalej podczas dohamowań czy w trakcie agresywnego cięcia ostrych zakrętów koła uciekają od linii i braki sztywności są wyczuwalne. Koła wprawdzie nie mają limitu wagowego jeźdźca, ale trzeba zachować przytomność umysłu, bo kolarze i kolarki lżejsi/sze niż 70 kg nigdy nie dowiedzą się, o czym napisałem. Ale nasza apratura jest ślepa i nieprzekupna. Laboratoryjne badania potwierdziły niską sztywność kół. Trudno jest nam jednak dokonać rzeczowego porównania.

Wszystkie dotychczas testowane komplety były znacznie cięższe (o przynajmniej 350 g), ponadto obręcze wykonane były z aluminium. Z drugiej strony wyniki Jagu Elite Carbon 29 zdecydowanie od nich odstają. Rodzi się pytanie, czy lepsze są koła lżejsze o ….%, czy sztywniejsze bocznie o ….%. Nawet w łonie redakcji dyskusje przeciągały się do późna w nocy. Koła są bardzo ciche, a bębenek cyka ze standardową częstotliwością. Do łożysk można się dostać bez użycia specjalistycznych narzędzi. Jeszcze przyjemniejszą cechą jest fakt zastosowania ogólnodostępnych szprych. Awaria, która nie zależy przecież od niczego innego, jak tylko od szczęścia, a raczej jego braku. Wymiana szprych nie będzie kosztowna, czasochłonna i można dokonać jej w każdym warsztacie rowerowym na Ziemi. Co więcej - w razie uszkodzenia obręczy firma Jagu umożliwia zakup nowych z 50% rabatem. Chciałem jeszcze zwrócić uwagę na dwie rzeczy.

Koła założone na rower robią rewelacyjne wrażenie. Szkoda tylko, że z ich wyglądem nie licuje
jakość firmowych naklejek. A na koniec cena, 3399 zł... - czy to dużo za komplet polskich (choć wyprodukowanych w Azji) kół? Każdy od razu krzyknie, że na węglowych obręczach fajniejsze będą koła innych marek. Sęk w tym, że konkurencja o takich parametrach jest dwukrotnie droższa.

Dodano: 2013-11-22

Autor: Tekst: Kuba Chryczyk

Tagi: 29", carbon, jagu

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później