Od zamierzchłych szkło kocha Kony. Dlatego na ścianach wielu warsztatów do dziś dnia wiszą plakaty z rowerami tej marki, a filmy z Joe Smithem, Mitchem Delfsem, Grahamem Agassize czy Dylan Sherrard święcą tryumfy na platformach z filmami.

Kona Operator zastąpiła kanciaste i mocno już przestarzałe Stinkacze, które pokutowały w kolekcji Kony od dawien dawna. Przedni trójkąt nowego modelu przestał być ostrokrawędzistym elementem o urodzie podwozia w śmieciarce i zaczął przypominać coś bardziej wyrafinowanego. Ale nie tyko o sam wygląd chodzi. Operator ma bardzo niski przekrok w testowanym modelu (rozmiar M) wynosi on tylko 730 mm. Nawet najniżsi riderzy będą mogli bez obaw zeskoczyć z pedałów bez wysokiego C. Wahacz także zmienił się. Porzucono dziwaczne rozwiązanie, w którym długi górny popychacz dampera miał długość dłużycy i w ruchu ulicznym przepisy nakazywały na końcu wiązać czerwoną chorągiewkę. Nowy ma rozsądną długość 245 mm. Mikroślizgi rodem z modeli XC zastąpiono poważnie wyglądającymi łożyskami o średnicy 40/17 mm i 30/10 dostępnymi w każdym sklepie z łożyskami. Doładowano poważnej długości damper (240 mm). Główka ramy jest poszerzana u dołu, ażeby przyjąć widelec z dolnym łożyskiem 1,5”. Boxxer nie daje nam takiej możliwości, zatem w główce Oprertora pojawiły się stery modyfikujące.

Do testu zaprosiliśmy Piotra Bożka (The Trinity Team), Andrzeja Dzięcioła (The Trinity Team), Sławka Łukasika (Frower Power - Mistrz Polski DH Junior 2011, zwycięzca klasyfikacji generalnej Pucharu Polski DH) i Szymona Syrzystie (Joy Ride - Mistrz Polski DH, ścigacz w Pucharach, legenda).

Test
Do konsylium zaprosiliśmy sztab znawców spośród praktykujących zjazdowców. Chłopaki po kilku jazdach zaproponowali kilka wniosków. Po pierwsze nie będzie ani słowa o podjazdach - sorry. Po drugie Operator jest naprawdę bardzo mały. Szymon Syrzystie z Joy Ride siadając za sterami Operatora, powiedział tylko: - Maleństwo, nie poszaleję na nim. Po czym odjechał i płynnie pokonał szereg przeszkód nowej trasy formatu A line w Kluszkowcach. Osobnicy mierzący około 180 cm wzrostu muszą bezwzględnie szukać większego modelu, bo na eMce zwyczajnie się nie zmieszczą. Drugą rzeczą, jaka zwróciła uwagę testerów, to niespotykany w tej cenie dobór komponentów. Kona nie poszła jednak na skróty i nie wmontowała błyszczących części, które sprawiają, że rower wygląda na droższy, niż jest w rzeczywistości, a dokręciła do godnej ramy te komponenty, które rzeczywiście poprawiają jakość jazdy. Elementy amortyzacji mają jak najlepszą reputację. Boxxer wespół z Vanem odwalają kawał roboty. W rowerach z tej półki cenowej czterotłoczkowe hamulce tej klasy co Avid Code nie są powszechne. Zebrały jak najlepsze recenzje naszych testerów z uwagi na potężną siłę i odporność na przegrzewanie. Również koła w testowanym Operatorze zostały gruntownie przemyślane. Rzadko spotyka się seryjnie montowane opony 3c. Zestaw Minion / High Roller to combo często stosowane przez zawodników. Przednie koło mocowane jest dwudziestomilimetrową ośką Maxxle DH, która imponuje przemyślanym designem. Sądząc po forach, „sprytne” nie zawsze oznacza intuicyjne w obsłudze, albo inaczej: ludzie widząc śrubki, kręcą. I dopiero jak się coś ur wie, czytają instrukcję obsługi. A Maxxle Light DH ma ją wygrawerowaną na aluminiowej osi – czyli wewnątrz. Dlatego pokusiliśmy się opublikować tę instrukcję tu. W pierwotnych systemach przykręcania koła DH, po wkręceniu osi śrubami zaciskało się haki tak, żeby wyeliminować możliwość samowykręcenia się osi. Maxxle Light DH rozpręża się za pomocą prastarego syst emu zwanego „duszą”. Wystarczy wkręcić ośkę od strony napędu do oporu, a następnie przełożyć imbusową „szóstkę” na lewą stronę i dokręcić śrubkę z drugiej strony. Potrzebna jest jednak umiejętność liczenia do czterech. Po czterech kliknięciach oś jest zabezpieczona i nie wykręci się pod wpływem drgań i wibracji. Podobne rozwiązanie zastosowano z tyłu. 12-milimetrowa oś wkręca się „piatką”, a hak pozwala zablokować oś śrubką. Sztywność i solidność zabezpieczenia kół jest monumentalna.

Skręcanie
Już od pierwszych przejazdów testerzy podkreślili, że Operator bardzo chętnie reaguje na sterowanie i znakomicie czuje się na ciasnych odcinkach. Piotr Bożek powiedział: Bardzo dobrze się prowadzi i łatwo się do niego przyzwyczaić. Wchodzenie w zakręty jest intuicyjne i, jak podkreślił Mistrz Polski juniorów 2011 Sławek Łukasik - Operator jest bardzo zwinny, płynnie i szybko pokonuje ciasne zakręty, jest jednak trochę mało stabilny w locie i przy większych prędkościach nieco nerwowy. A przecież w Operatorze zastosowano bardzo spokojny kąt główki. Większość rowerów tej klasy sprzedawanych w Polsce ma znacznie ostrzejsze nachylenie. Najczęściej waha się ono w okolicy 65°, w Konie jest prawie dwa stopnie mniejsze. Dzięki temu zabiegowi rower lepiej reaguje na ruchy ciałem i przechyły, dlatego łatwo się do niego przyzwyczaić, a ponadto sterowanie na stromiznach nie stanowi problemu. Żeby utrzymać dobrą manewrowość przydatną w bikeparkach, Operator ma relatywnie krótki przód. To przesuwa środek ciężkości do przodu. Z jednej strony ułatwia łapanie przyczepności na ciasnych zakrętach płaskich tras. Bardzo mały jest też rozstaw osi k ół, dlatego Operator tak dobrze jedzie po krętych odcink ach, w których inne zjazdówki nie nadążają. Z drugiej strony taka geometria wymaga przyzwyczajenia w locie. A nasi testerzy nigdy nie mają dość czasu, żeby się do testówki przyzwyczaić i stąd uwaga Sławk a.

Rower ten bardzo dobrze czuje się na trasach w typie A Line. Stosunkowo płaskie, z dużymi przewidywalnymi przeszkodami, są na Konie dziką rozkoszą. Rower łatwo składa się do whipów i nawet na pełnej prędkości ładnie wkręca się w profilowane zakręty gładkich tras. Sławek Łukasik dorzucił też, że rama jest sztywna bocznie, nie czuć uciekania w ciasnych, mocno dociśniętych zakrętach, a dość twarde i progresywne zawieszenie, nie zasysa na wybiciach i w bandach. Pozostali testerzy potwierdzili też opinię Andrzeja Dzięcioła: potrzeba dużej siły do ugięcia początkowego wahacza, dzięki czemu Operator jest skoczny i progresywny, ale słabo wybiera nierówności. Pozytywnym efektem ubocznym jest to, że rower dobrze przyspiesza, nie marnując wiele energii. Kinematyka zawiechy przeciwdziała ugięciom podczas pedałowania. Im mocniej pedałujesz, tym bardziej. Jedynym powodem, dla którego Operator nie jest królem przyspieszeń, są stosunkowo ciężkie koła.

Podsumowanie
W 2011 Operatorem Supreme powoził Mr Joe Smith i choć nie wszedł do pierwszej dwudziestki Pucharu Świata, to walczył dzielnie. Gość, jak na rudego Walijczyka, jest niezwykle fotogeniczny i wrażenie, jakie wciąż wywiera na nas słynny film Kona / Saint jest ogromne (link na naszej stronie www.bikeBoard.pl) W 2012 na Operatorach zasiądą zarówno Mitch Delfs jak i Graham Agassiz oraz Dylan Sherrard. Nie stronią od freeridu, co widać w produkcji pod znamiennym tytułem „one bike to rule them all” (link także znajdziecie na naszej stronie www.bikeBoard.pl) Operator nie jest precyzyjnie wycelowaną w wynik maszynerią do DH. Zwłaszcza w wersji, którą testowaliśmy, wyraźnie grawituje w stronę dyscyplin bardziej efektownych. Jazda po hopkach, skoki i pozowanie to dla Operatora optymalne zastosowanie. Nawet w czasie zawodów.

Dodano: 2012-05-01

Autor: bikeBoard

Tagi: full, kona

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory