Kolejny produkt polskiego producenta bielizny termoaktywnej utkany jest na cztery różne sposoby. Bardziej mięsiste, grubiej tkane fragmenty chronią wyłącznie kark i okolice grdyki, przepuszczającą siatkę umieszczono na uszach i części zakrywającej nos i usta. Pozostała część jest cienka i dość przewiewna. Przez środek od czoła do karku biegnie jedyny płaski szew, a otwór na twarz otacza elastyczna lamówka. Kominiarka jest bardzo przyjemna w dotyku, miękka i niezwykle elastyczna i dlatego trzeba starannie dobrać jeden z dwóch rozmiarów. Z uwagi na to, że jest bardzo cienka, znakomicie układa się pod kaskiem. Elastyczność pozwala na swobodne używanie albo w pozycji nasuniętej na nos, albo odsłaniającej także brodę. Nawet nasunięta na nos umożliwia swobodne oddychanie i dopiero szron osadzający się na siateczce zmusza do odsłonięcia ust. Kominiarka jest bardzo cienka, dzięki temu świetnie sprawdza się przy bardzo intensywnym wysiłku. Znakomicie odprowadza pot, ale ochrona termiczna głowy jest nieznaczna. W kasku rowerowym z otworami wentylacyjnymi już w okolicach zera jest zbyt przewiewna. Za to optymalnie spisuje się w „orzechu” czy kasku narciarskim. Siatka na uszach nie zaburza słyszenia, jednocześnie jest wystarczającą ochroną przed chłodem, pod warunkiem, że za bardzo nie wieje. W jeździe po leśnych ścieżkach spisywała się znakomicie i tylko na szosowych przelotach była zbyt przewiewna. W kasku narciarskim z nausznikami trudno jej o rywala. Zarówno grubość, jak i stopień izolacji są dobrane perfekcyjnie.

Cena: 59,90 zł, Masa: 43 g

Dodano: 2012-10-22

Autor: Tekst: Antek Zuzak

Tagi: odzież, zima

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później