Zastanawialiście się kiedyś, co robią miłośnicy maratonów na emeryturze?
Większość moich znajomych, którzy doszli do tego etapu rowerowej ewolucji, nie porzucili roweru, a obrali kurs na wycieczki. Choćby po to, by na pełnym luzie odwiedzać miejsca znane im bliżej jedynie ze startu i mety kolejnych edycji zawodów. Na taki wyjazd można pojechać na dotychczasowym rowerze startowym, ale skoro nie liczy się wynik, a nastawiamy się na eksplorację, to ma być przyjemnie. A zatem full. Kellys Folly, na pierwszy rzut oka łudząco podobny do testowanego przez nas Slasha (bikeBoard 11-12/2009 (gdzie kupić)), wydaje się być ciekawą propozycją na granicy światów maratonów i enduro. Mówią nam o tym spokojny kąt główki 68° skok widelca 130 mm i tyłu 115.

GARŚĆ FAKTÓW I JAZDA

Wbrew wszelkim podobieństwom wizualnym, rama Folly różni się od Slasha A.D. 2010 (bikeBoard 11-12/2009 (gdzie kupić)) w kwestiach zarówno masy, jak i geometrii. Jest bowiem cięższa o 165 g, ma krótszą o 5 mm górną rurę, bardziej płaski kąt rury podsiodłowej 71,5° i wyżej, choć wciąż dość nisko (330 mm), umieszczony suport. Niezmienny pozostaje czterozawiasowy system amortyzacji. Ma on bowiem jedną wielką zaletę - czułość na najmniejsze nierówności, która niestety na podjazdach, szczególnie długich i równych, stanowi bolączkę. Na szczęście Folly wyposażono w RS Ario RL, którego niebieska wajcha skutecznie uchroni przed bujaniem. Zaskoczeniem było spore ciśnienie 200-210 PSI, potrzebne do uzyskania odpowiedniego SAG-u dla obciążonego do 80 kg roweru. Taka wartość pozwalała wykorzystać atuty ogniwa Horsta na technicznych podjazdach, nie wykazując przy tym niepożądanej aktywności (ponadnormatywnego kołysania). Koła z łatwością pokonywały napotykane przeszkody, a założone na nie Rocket Rony z gorczańskim błotem radziły sobie wybornie zarówno podczas wspinaczki, jak i zjazdu. Koła ani na moment nie traciły przyczepności. Na zjazdy konieczne było zmniejszenie ciśnienia w komorze o 10-20 PSI, by wykorzystywał całą długość 115 mm skoku. Bowiem przy ustawieniu „podjazdowym” nawet większe skoki nie powodowały osiągnięcia pełni możliwości Kellysa. W jeszcze większe zdumienie wprawił Sektor TK Solo Air, który optymalną pracą osiągnął po ustawieniu ciśnienia zgodnie z tabelą na lewej goleni. Nie było konieczności upuszczania powietrza poniżej sugerowanego przedziału, co dotychczas stanowiło normę w widelcach RS-a. Co prawda nieco leniwie ruszał się w pierwszej fazie przy mniejszych przeszkodach, budząc się w pełni do życia na średnich i większych nierównościach. Testowany półtora roku temu Slash zamontowany miał amortyzator o 12 cm skoku i taki sam kąt główki jak Folly (68°). Rock Shox Sektor jest niższy, jednak ten centymetr skoku więcej nie uczynił z Folly choppera, ba!, nie wpłynął w żadnym stopniu na zmianę kąta główki. Zyskali użytkownicy, mogący pozwolić sobie na bardziej agresywną jazdę, mając większy margines błędu. Zarówno Sektor, jak i odpowiadający za uginanie tyłu Ario RL, wyposażone zostały w blokadę skoku, dzięki czemu na mozolnych asfaltowych dojazdówkach lub na płaskich fragmentach maratonów możemy jechać jak na sztywniaku. Nisko umieszczony suport to gwarancja stabilności i łatwego prowadzenia, ale także częstszego uderzania korbami o wystające korzenie i kamienie. Ta cecha wespół z krótkim na 425 mm tylnym trójkątem sprawia, że Folly w sposób niezwykle prosty i intuicyjny pokonuje ciasne pasaże. Skręca bowiem zarówno przez pochylenie, jak i ruch kierownicą. Istotne, by w ferworze walki, płynąc w dół, pamiętać, że skok tylnego koła nie jest nieograniczony. Bo o ile sztywność przodu dzięki 15 mm osi jest na wysokim poziomie, to do tylnej części można mieć pewne zastrzeżenia. Folly to wycieczkowicz, ale - jakby to określił znany z YT Robert z Litwy - „niehardcorowy”. Owszem, można nim pokonać trudniejsze fragmenty (szczególnie że zawieszenie także podczas hamowania zapewnia kontakt z podłożem) i nie wstydzić się przy tym przed znajomymi na enduro-maszynach o dłuższym skoku, ale należy być w pełni świadomym, że Folly nie stworzono do ostrej rąbanki. Wszystkie szlaki w Gorcach jak najbardziej, ale już czarny szlak ze Szczebla czy z Ćwilina na Gruszowiec już niekoniecznie.
Podczas wycieczki wciąż nurtowało mnie pytanie o sens kasety dziesiątki (11-34) w turystycznej jeździe po górach. Owszem, odczuwalne jest ciaśniejsze zestopniowanie kasety, szczególnie na długich i łagodnie wznoszących się podjazdach, jednak nie wyczerpuje to korzyści, jakie można wycisnąć z systemu 3x10. Przekonałbym się, gdyby największy tryb miał 36 zębów (polecamy test „dziesiąty element” bB#4/2011 i fragment o zakresie przełożeń – może Wam rozwieje wątpliwości, ja wciąż je mam). Ogólnie napęd spisywał się poprawnie, choć kilkakrotnie podczas jazd testowych wymagał dostrajania. Winę za to można przypisać małej mieszance SRAM-a z Shimano, bądź też błotnistym warunkom, w których za to świetnie odnajdywały się Schwalbe Rocket Rony. Z kolei Elixiry 3 już na parkingu przed wjazdem w teren sprawiały wrażenie dotartych, jednak siłę osiągały po dość głębokim wciśnięciu klamki. Szkoda także, że za siłą nie idzie w parze modulacja, która zarówno w enduro, jak i maratońskim sprzęcie jest pożądaną cechą. Niewątpliwym plusem jest masa całego roweru zamykająca się w 13,1 kg (z dołączonymi pedałami SH-M520), co w tym przedziale cenowym jest wynikiem wartym odnotowania.

PODSUMOWANIE

Folly to kolejny rower w branży, który udowadnia, że granica 5 cali nie musi być przekroczona, by komfortowo i szybko przemierzać polskie góry. Właściwa geometria, czułe zawieszenie i sensownie dobrane komponenty (wpływające na skuteczność i masę całości), to gwarancja dobrej zabawy nie tylko na łatwych ścieżkach.

PS. Po tym teście Kellys już chyba nigdy nie będzie mi się kojarzył z maratońskimi sprzętami.


>>>Folly to ciekawa propozycja dla emerytowanego maratończyka na polskie enduro, długie wycieczki po zróżnicowanym terenie, a także dla tych wycieczkowiczów, którzy lubią sobie czasem przejechać maraton na relaksie<<<


bikeBoard 6/2011 (gdzie kupić)

Dodano: 2011-06-20

Autor: Tekst: Wojciech Szlachta, zdjęcia: Jacek Wejster

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory