Ambitny dzieciak pojedzie na dowolnie źle dobranym rowerze, podobnie jak dobry pilot poleci i na drzwiach od stodoły.

Jeśli jednak zależy nam na zadowoleniu i, co bardzo ważne, bezpieczeństwie dziecka, dobierajmy rowerki do jego możliwości i oczekiwań. Tylko wtedy mamy szansę, że zamiast zniechęcić się, pojedzie kiedyś z nami z ochotą na kilkudniową, epicką wyprawę. „Typowy” siedmiolatek ma ok. 125 cm wzrostu i waży ok. 25 kilo. Dwunastolatek odpowiednio ok. 152 cm i 46 kilo (według: http://siatkicentylowe.pl/). Od podanych danych są oczywiście odstępstwa, wynikające z cech indywidualnych oraz wieku rozwojowego dziecka. W każdym razie, kolejny (po tzw. skoku szkolnym, 6-8 lat) okres dynamicznego wzrostu zaczyna się właśnie w okolicach dwunastego roku życia. Co rok w maju wielu rodziców zadręcza się pytaniem, na jaki rower się zdecydować: jeszcze 24 czy już 26”? Patrząc na dane z siatek centylowych można podejrzewać, że wybierając rowerek na mniejszych kołach mamy spore szanse, że posłuży młodemu bajkerowi przez minimum trzy, a może nawet pięć lat. Potem zaś zawsze może przydać się młodszemu rodzeństwu. Wybierając się więc na rowerowe zakupy z „typowym komunistą”, warto skupić się na 24”, większe - 26-tki zostawiając dla starszych dzieci i dorosłych.

- Tata jedzie ze mną do sklepu kupić mi rowerek. Super! Tylko jaki? Tata drapie się głowę. Sprzedawca nie wie, co nam poradzić. „Dziecko będzie rosło, może więc lepiej większy rowerek, na kołach dwadzieścia sześć cali?” - mówi sprzedawca. Oglądamy, przymierzamy się. Na dwudziestce szóstce jestem bardzo rozciągnięty. Ręce ledwie sięgają do kierownicy. Nie mam jak podskoczyć, poderwać koła. Rower jest wysoki, ledwie mieszczę się nad ramą. Kiepsko mi się skręca. Na podjazdach nie jestem w stanie dociążyć przodu roweru i mimo tego, że mam 27 „przerzutek”, rower nie jedzie pod górę i przeważa mnie na plecy. Na zjeździe nie mam jak się wysunąć za siodełko, przecież i tak już ledwie na nim siedzę, wiszę więc na kierownicy. Amortyzator jest dostosowany do wagi dorosłego i pod moim ciężarem ani drgnie. Klamki i siodełko nie pasują do moich dłoni i mojej pupy. Metalowe pedały... o nie. Nie lubię ich, bo boleśnie ranią mi golenie.

Dziecko posadzone na rowerze z mniejszymi kołami również ma preferencje. Wolą giętą kierownicę, bo rower jest z nią poręczniejszy, łatwiej poderwać przednie koło i zeskoczyć z krawężnika, a ambicje sportowe nie są jeszcze na tyle silnie rozbudzone, żeby miało to negatywny wpływ. Przy tej okazji, rowerek powinien być lekki. Na pewno nie powinien być cięższy niż full taty. Konieczny jest bidon. Młodzi nie powinni pić mniej, a na pewno częściej. Fajnie gdyby miał podnóżek. Dzięki niemu jest szansa, że zamiast rzucić rowerem na kamienie, od czasu do czasu rower zostanie postawiony. Z tej samej beczki: jadąc, młodzi zawsze wybierają największe kałuże i błoto. Mamy są nieodmiennie przerażone stanem ich odzieży i butów. Przydałyby się błotniki. Niech mu chłopaki mówią, że to obciach, ale jeśli da się je łatwo zdemontować, założy je gdy jest mokro.

Podsumowanie
Zakup roweru dziecięcego to nie przelewki. Użytkownik rośnie i zmienia się przez kilka lat użytkowania pojazdu. Zmieniają się jego cele i aspiracje. Trzeba też dobrze przemyśleć moment, w którym młody biker ma zasiąść na nowym rowerze. Jak widać po prezentacji są dwie wielkości ram dla różnych zakresów wzrostu. Pierwszy zakres - pozwala zasiąść na rowerze 24” już bikerom i bikerkom o wzroście 120 cm i drugi - pozwala na późniejsze dopasowanie, ale i dłuższe z niego korzystanie, praktycznie aż do 150 cm wzrostu. To nie tylko kwestia wysokości przekroku, ale także długości ramy i korb. Kellys wyraźnie celuje w rowerzystów, którzy będą go użytkować później, ale dłużej. Ile urośnie moje dziecko za trzy, cztery, pięć lat? Wbrew pozorom, z dużym prawdopodobieństwem można to przewidzieć. Jeszcze raz polecamy „siatki centylowe”. Bardzo duże i nieprzewidywalne skoki wzrostu zaczynają się właśnie w okolicy dwunastego roku życia. Ale wtedy już zdecydowanie czas na dwudziestkę szóstkę. Najważniejszym zadaniem kupującego jest uniknięcie trudnych do usunięcia wad roweru. Zaliczamy do nich niedopasowany dla postury dziecka amortyzator, którego - jak sprawdziliśmy na własnej skórze - nie sposób zamienić na inny, bo nikt nimi nie handluje. W takiej sytuacji pozostaje tylko interwencja mechanika, który usunie jedną ze sprężyn amortyzatora lub elastomery. Stosunkowo łatwo zmienić ostre metalowe pedały, tylną przerzutkę „na nakrętkę”. Co do opon, to trwałość tylnej opony w warunkach bojowych („testowanie” tylnego hamulca, wiraże, itd.) to czasem tylko pojedyncze tygodnie. Zatem w przeciwieństwie do rowerów dla dorosłych, seryjnymi oponami i ich ciężarem niespecjalnie należy się przejmować. Szkoda, że żaden z opisywanych rowerków nie ma niezbędnego podnóżka. Accent robi bardzo fajne, niedrogie i lekkie podnóżki mocowane do tylnego trójkąta. Polecamy. W ciągu ostatnich kilku lat wybór niezłych rowerków na kołach 24’’ znacznie się zwiększył. Mam nadzieję, że ułatwiliśmy czytelnikom wybór odpowiedniego roweru dla swojej pociechy. Każdy z rowerków ma inny charakter, wynikający przede wszystkim z wielkości i geometrii ramy. Ale to dobrze. Dzięki temu mamy szansę dopasować rowerek do indywidualnych cech dziecka.

Dodano: 2012-05-17

Autor: Tekst: Mariusz Topór, www.klub-mtb.pl

Tagi: dzieci

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach