„Szefie, gdzie dawać te pudła po rowerach? Nigdzie nie ma już miejsca! Może wsadź je do łazienki, wanna jest jeszcze wolna!”

Brzmi zabawnie? Ale ta autentyczna wymiana zdań między naczelnym a naszym dzielnym magazynierem dobrze oddaje sytuację, jaka często ma miejsce w naszej redakcji. Z różnych badań wiemy, że niezmiennie od lat oczekujecie od nas przede wszystkim testów sprzętu. Dlatego rocznie przez nasze ręce „przechodzi” ponad 80 rowerów, a do tego komponenty, akcesoria, odzież. Tych są setki, bo, aby na łamach zaprezentować jeden, trzeba przejrzeć i porównać wiele innych. A wszystko to kartony, pudła i pudełka. Dziesiątki. A przecież stanowią tylko dodatek, a potrzebne jest jeszcze miejsce, aby to wszystko wypakować, przygotować i poukładać. W chwili, gdy piszemy te słowa na naszych niecałych 100 m2, prócz normalnego wyposażenia, mamy już 28 rowerów (w tym tandem), a kilka kolejnych znajduje się jeszcze w drodze. Jednak dla nas to zwyczajny początek sezonu i, mimo że czasami jest trochę śmieszno, a trochę straszno, rowery stoją wszędzie, a pudła piętrzą się nawet w łazience, to cieszymy się bo oznacza to, że wszystko idzie swoim torem - do przodu. I to się liczy. Mamy nadzieję, że też patrzycie optymistycznie w najbliższą przyszłość, czekacie na ciepłe dni, a jedyne problemy, jakimi zaprzątacie sobie głowę, to jak oni to robią? Czy faktycznie jeżdżą na tych rowerach? Dlaczego pokazują akurat te, a nie inne? Jak zbierają dane? Ile osób? Jak? Gdzie? Ile? I tak dalej. Już się domyślacie? Tak! Postanowiliśmy zrobić dzień otwarty naszego działu testowego, i uchylić nieco rąbka tajemnicy i zaglądnąć za jego kulisy. A więc, proszę wycieczki, proszę się trzymać razem i ruszamy. Uwaga na pudła! Wszystko zaczyna się w głowach, gdzie rodzi się...

Plan
Potrzebny jest po to, aby potem było wiadomo, co się nie udało. To oczywiście żart, ale mający w sobie odrobinę prawdy. Plan testów na cały sezon faktycznie powstaje i to od jesieni roku poprzedzającego, a pierwszymi pozycjami, jakie są rozważane, są pomysły, których nie udało się zrealizować w mijającym sezonie. Tematy nowych testów rodzą się różnie. Jedne wpadają do głowy lekko i bezproblemowo, jakby były największą oczywistością na świecie, często jednak są wypracowywane w bólach przez długi czas przy udziale całej załogi. Dążymy do tego, aby nasze artykuły nie trafiały w próżnię, dlatego przy różnych okazjach staramy się zorientować, czego oczekujecie od nas, co jest nowe, interesujące i modne. Często inspiracją dla nowych testów lub prezentacji są maile czy komentarze, jakie zamieszczacie pod opublikowanymi już tekstami. Śledzimy je wszystkie i nawet jeżeli nie od razu realizujemy, to ciekawe propozycje gromadzimy i staramy się „przełożyć” na materiał w gazecie. Trudno rozgraniczyć co jest przyczyną, a co skutkiem, bo różnie to bywa, ale wraz z działaniami koncepcyjnymi jednocześnie wertujemy katalogi, cenniki i strony internetowe. Po części w poszukiwaniu natchnienia, ale przede wszystkim, aby już wymyślone ogólne założenia szlifować, a wręcz przekładać na konkretne propozycje modeli rowerów czy komponentów. Za 1200 czy 1500 zł? Z tarczówkami czy bez? 300 czy 400 g? Tylko górskie czy szosowe też? Carbonowe czy aluminiowe? I dziesiątki podobnych pytań pojawiających się przy okazji planowania każdego materiału, na które odpowiedzi można znaleźć tylko po zbadaniu dziesiątek szczegółowych specyfikacji. Ale w końcu nadchodzi ten moment, kiedy wszystkie wątpliwości zostaną rozwiane i pozostaje odpowiedzieć jeszcze na jedno zasadnicze pytanie...

Test czy prezentacja?
Dwa bardzo ważne słowa. Ich specjalny status wynika stąd, iż stanowią swojego rodzaju klucze uruchamiające naszą „maszynę testową”. Ale clou tkwi w tym, że każdy z nich w inny sposób. Jeden o nazwie „prezentacja” uruchamia tylko jej część, dlatego można powiedzieć, że efekt jej pracy jest ograniczony. Dopiero ten z breloczkiem „test” rozpędza wszystkie tryby i na drugim końcu z dziurki z tabliczką „Wynik” wypadają wszystkie możliwie informacje. Piszemy o tym, ponieważ nie wszyscy zwracają na to uwagę, o czym możemy zorientować się z niektórych komentarzy na naszej stronie. Część czytelników świadomie lub nie pomija ten podział i bywa czasami zawiedziona niewystarczającą, ich zdaniem, dogłębnością zbadania tematu. My zdecydowanie rozgraniczamy te dwie formy demonstracji sprzętu, dlatego warto pamiętać, czego można spodziewać się w obu formach artykułów. Najistotniejszą różnicą, z której tak naprawdę wynikają wszystkie inne, jest to, że w przypadku prezentacji pokazywanego sprzętu nie używamy. Mierzymy, ważymy, opisujemy jego wszystkie najważniejsze cechy, ale wnioski wyciągamy tylko na podstawie danych i naszego doświadczenia. W przypadku testów rozmowa jest inna, tutaj najważniejszym elementem są jazdy, które w decydującym stopniu wpływają na ostateczną ocenę produktu. Zdecydowanie wyżej cenimy testy wykonywane w terenie, środowisku w którym rower czy komponent ma pracować, niż laboratoryjne. Naszym zdaniem uzyskane wyniki, mimo iż wymagają zdecydowanie większego nakładu pracy w ich pozyskaniu i obróbce, są bardziej miarodajne. Jednak aby tak faktycznie było, potrzebna jest dobrze zaprogramowana, precyzyjna i wydajna...

„Maszyna testowa”
Wielkie słowa i dlatego potrzebny jest odpowiedni przykład. Wiecie jak wygląda linia walcowania blach na gorąco? Nie? I dobrze, bo nasza „maszyna” tak nie wygląda. Jednak wbrew pozorom to duża sprawa, niemalże na miarę wspomnianej wcześniej walcowni, ponieważ zawiera cały know how powstały przez paręnaście lat istnienia naszego magazynu. To takie nasze wewnętrzne bB ISO 9001, które określa praktycznie wszystko, co ze sprzętem dzieje się od momentu, kiedy przekroczy nasze progi, aż do czasu oddania go z powrotem w ręce kuriera. A także, a może przede wszystkim, wszystko to, co stać się z nim absolutnie nie może. Określony jest sposób zbierania i opracowania danych, obsługa na różnych etapach testu, zasady robienia zdjęć, to, jak rowery (lub komponenty) mają być przygotowane do jazd, transportu i wysyłki. Brzmi niewinnie, ale w tych kilku zdaniach zawiera się kilkadziesiąt roboczogodzin, jakie trzeba poświęcić na obsługę każdego jednego roweru! A gdy jest ich kilka czy kilkanaście, to naprawdę miesiąc między poszczególnymi wydaniami okazuje się być naprawdę bardzo krótkim okresem. Jednak aby „maszyna” mogła ruszyć z kopyta, potrzebny jest przedmiot badań, czyli np. rowery. I tutaj na scenę wkracza nasz multifunkcyjny książę magazynu, władca wagi oraz posiadacz zestawu narządzi - król Artur II. Nie będziemy zdradzać jakich zaklęć, pochlebstw, wykrętów i wybiegów używa, aby to co zaplanowaliśmy po pierwsze - znalazło się w redakcji, po drugie - we właściwych rozmiarach i wersjach, po trzecie - na czas. Ale jedno możemy powiedzieć, łatwe to nie jest i wymaga dużej odporności na pole magnetyczne wytwarzane przez telefon. Tym bardziej, że w brutalnym zderzeniu z realiami rynku zdarza się, jeszcze na tym etapie, modyfikować niektóre finezyjnie wymyślone założenia czy wręcz odwoływać projekty z powodu niemożności pozyskania odpowiedniego sprzętu. Tak, przyznaliśmy się, nie jesteśmy wszechmocni i nie dostajemy wszystkiego, co nam się zamarzy. Cóż, takie życie. Jednak nie są to dla nas sytuacje nowe, a na brak wyboru na szczęście nie możemy narzekać, więc przeważnie mamy w zanadrzu Plan B, a jeżeli nie, to na bieżąco modyfikujemy założenia.

Dodano: 2012-05-09

Autor: Tekst: Paweł Kisielewski, zdjęcia: Daniel Klawczyński

Tagi: badania

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1