Poprzednia generacja tego roweru nie była zła, ale Merida nie akcentowała tej maszyny przesadnie i nie wyglądało na to, że powstała tak jakby przy okazji. W pewnym sensie tłumaczy to małą konkurencyjność roweru na rynku enduro. Tajwańczycy wywęszyli jednak rosnące zapotrzebowanie i postanowili zaznaczyć swą rangę również na tym polu tworząc One-Sixty. Tym razem naprawdę przyłożyli się do pracy.

Nie mogliśmy oprzeć się carbonowej wersji, dlatego poszła na pierwszy ogień. Oznaczenie 7000 należy do pośredniej wersji wyposażenia, ale po kilku godzinach jazdy uważamy ją za całkiem wystarczającą.


Zawieszenie Rock Shoxa z górnej półki, niezły napęd Shimano i mocne koła DT. Bryła roweru w wersji carbonowej jest identyczna jak w aluminiowej, jednak kształty rurek i przetłoczenia są pyszne!


Po namowach nie byle kogo, bo samego Antonio Hermidy, do testu zabraliśmy także aluminiową odmianę, tym razem w podstawowej wersji, wycenianej w Niemczech na 2600 euro. Jest zauważalnie cięższa, jednak jest to wadą jedynie na podjazdach. (...)
MT500, czyli nowość w hamulcowej ofercie Shimano. Pozycjonowane na poziomie Deore, mają dużą siłę i świetną modulację.

System zawieszenia prosty do bólu, a jego bryła znana już od dawna z innych marek. Ale skoro działa, to po co kombinować?

Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 8/2017 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie

Dodano: 2017-08-10

Autor: Tekst: Szymon Janik, zdjęcia: Miłosz Kędracki

Tagi: full, enduro, Merida, 2018

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

NOWOŚCI 2018

ROWERY 2018

Kaszubska marszruta

Blood Road