Kupno górala za ok. 3 tysiące nie stanowi problemu, bowiem praktycznie wszystkie duże firmy mają w swoich ofertach model w tej granicy cenowej, co sprawia, że wybór jest bardzo szeroki, a co za tym idzie - konkurencja spora. Przed producentami stoi zadanie: zrobić wszystko, by wyróżnić się z tłumu, natomiast przed kupującym wyzwanie: wybrać ten właściwy dla siebie.

Genesis Razor XR20 zbudowano w oparciu o podwójnie cieniowaną, aluminiową (stop 7005) ramę, oferującą sportową geometrię. Oko przykuwają wygładzone spawy w okolicach główki (do tego stopnia, że wręcz niewidoczne) oraz przelotki na pełne pancerze linek przerzutek umieszczone na dolnej rurze. Wynik na wadze dla rozmiaru 50 cm ciut poniżej 2 kg nie wywoła ani burzy oklasków, ani głośnego buczenia. Wyścigowy charakter „brzytwy” (ang. razor) daje wyczuć się od pierwszych chwil na siodełku. Sylwetka rowerzysty jest pochylona, choć nie wyłożona maksymalnie na kierownicy, który tylko w pewnym stopniu opiera swój cały ciężar na rękach. Trzeba uczciwie przyznać, że jak na rower linii Race (o czym stanowią napisy na ramie), jest całkiem wygodnie. Przyzwyczajony do endurowatego fulla trochę obawiałem się pierwszej, poważnej jazdy w terenie na tej, bez dwóch zdań crossiarskiej maszynie. Jak się jednak okazało, zupełnie niepotrzebnie. Mimo sportowej geometrii, Razor XR20 spokojnie, bez kłopotu daje się opanować na trudniejszych zjazdach. Genesis, mimo stromego kąta główki (71,5°), bardzo pewnie prowadzi się na odcinkach prowadzących w dół, nawet na tych, które chwilę wcześniej trzeba było podchodzić. To zasługa między innymi szerokiej na 650 mm, giętej kierownicy, pozwalającej z łatwością sterować tym żwawym rowerem. Dla osób preferujących węższy rozstaw dłoni, polecamy chwycić za brzeszczot i/lub dorzucić rogi.

Miękkie przełożenie 22-34 do pary z klejącymi się wręcz do ziemi, korzeni, a nawet wyślizganych kamieni Continentalami X Kingami wraz z ramą o crossiarskiej proweniencji, to z kolei recepta na każdy podjazd. Szczególnie zadowoleni będą miłośnicy wysokiej kadencji, którym sprzyja tutaj kąt podsiodłowy (74°). Baza kół 1070 mm i krótki na 425 mm tylny trójkąt są gwarantem chyżego pokonywania leśnych zawijasów i swobodnego lawirowania w gęstwinie. Co ważne, nie ma w tych wygibasach krzty nerwowości. Do stabilności dokłada się bowiem umieszczony 297 mm nad ziemią suport i trzymające się ziemi opony Continentala. A zatem wszystko pod kontrolą. Na trasie obfitującej w liczne przeszkody terenowe, dzięki zwinności Razora udaje się szybko i bez najmniejszego trudu przemknąć po właściwej linii, skutecznie omijając większe utrudnienia. Problemy napotykamy w chwili spotkania z gęstą siecią korzeni czy beskidzkim „rockgardenem” w postaci zwózkowej rynny. W takich chwilach amortyzator Dart 2 nie nadąża z tłumieniem, pomijając niektóre z przeszkód, ale dobrze sobie radząc z wybieraniem średnich nierówności. Poza tym, jak na widelec dla amatora, spisuje się nieźle i charakterystyką pracy pasuje do sportowego Genesisa. Rock Shox posiada także skuteczną blokadę skoku, umożliwiającą sprinty na stojąco bez strat energii. Pozostałe komponenty dobrano tak, by cały rower utrzymać w tonacji czarno-biało-czerwonej i widać, że projektant położył silny nacisk właśnie na takie zestawienie. Nie ukrywajmy, że wśród wielu potencjalnych kupujących w tym przedziale cenowym wrażenia estetyczne odgrywają dużą rolę, niekiedy nawet kluczową. Analizując jednak tę staranność, tym bardziej dziwi przednia tarcza hamulcowa w rozmiarze 180 mm. Z doświadczenia wiemy, że na dłuższą metę dla amortyzatora o 28 mm goleniach górnych tak duża tarcza może okazać się zabójcza. Zresztą Rock Shox podaje, że maksymalna wielkość tarczy dla Darta 2 to 160 mm. Zastanawiające...

W przypadku Genesisa sportowy nie znaczy niekomfortowy - opony zapewniają również dobrą amortyzację mniejszych przeszkód, co w połączeniu z trio rama-wspornik-siodło daje satysfakcjonujący na tym poziomie rezultat tłumienia drgań. Z przodu ciężką pracę odwala wspomniany już Dart 2. Homogeniczny napęd to cecha, jaką bardzo lubimy i cenimy szczególnie wśród tańszych sprzętów. XT brzmi i wygląda pro, ale przy pozostałych komponentach na poziomie Deore nie należy oczekiwać, że tylną przerzutką zdobędziemy dodatkowe km/h do szybkości średniej. Napęd jak najbardziej w porządku, choć trzeba uważać, by nie deptać zbyt mocno na pedały przy operacjach przednią przerzutką. Hamulce Tektro Auriga Pro po dość rychłym dotarciu oferują wystarczającą moc nawet na górski maraton, jednak przy długim zjeździe trzeba delikatnie operować klamką, gdyż wraz ze wzrostem temperatury spada ich skuteczność. Ponadto zero-jedynkowy charakter nie sprzyja gwałtownym hamowaniom. Dla krótkopalczastych przewidziano natomiast praktyczne pokrętło regulujące wychylenie klamki.

Podsumowanie
Jak się okazało, brzytwa jest całkiem ostra, jednak, jak na maszynę aspirującą do bycia wyścigówką, przyciężkawa (13 700 g bez pedałów). Może to stanowić problem, by gładko wykosić konkurencję. Genesis Razor XR20 został poprawnie skomponowany i niczego mu nie brak, lecz dobra ocena, jaką wystawiamy tej maszynie, może nie wystarczyć, stając w szranki z markami o bardziej ugruntowanej pozycji na rynku.

Dodano: 2011-10-03

Autor: Tekst: Wojtek Szlachta, foto: Jacek Wejster

Tagi: hardtail, genesis

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Rowery wszechgórskie

Duże koło dla juniora

Maratony MTB Ultra