Jak wiadomo, rowerzyści górscy dzielą się na tych, co używają ochraniaczy na kolana i na tych, co dopiero zaczną.

Nawet błaha wywrotka przy małej prędkości potrafi narobić poważnych szkód zdrowotnych, a rekonwalescencja po urazie delikatnego kolana może ciągnąć się w nieskończoność. Na podstawie doświadczeń (na szczęście) cudzych, zacząłem traktować nakolanniki jako podstawowy element ubioru, na równi z kaskiem czy rękawiczkami. Prawdą jest, że ochraniacze nieco ograniczają ruchy podczas pedałowania, dlatego jeśli chcemy je mieć na kolanach cały czas, warto zastanowić się nad tymi lekkiego kalibru. Kluczową kwestią jest rozmiar i dopasowanie danego modelu do nogi, dlatego odradzamy kupowanie tej części garderoby przez internet. Po przyjrzeniu się wszystkim produktom snujemy tezę, że poziom ochrony maleje proporcjonalnie do masy ochraniaczy. Mimo, że redakcja dysponuje wystarczającą ilością kolan, postanowiliśmy jednak tego nie sprawdzać. Ważną składową bezpieczeństwa ochraniaczy jest ich pewne trzymanie na nodze. Już kilkukrotnie słyszałem o ochraniaczu zsuniętym przy pierwszym uderzeniu o ziemię i rozwalonym kolanie przy kolejnym uderzeniu ułamki sekund później. Wszyscy producenci uznali, że (...)


W teście porównaliśmy 8 modeli. Cały test znajdziecie w bikeBoard 10/2017 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie

Dodano: 2017-10-06

Autor: Tekst: Szymon Janik, zdjęcie: Markus Greber

Tagi: ochraniacze

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później