Pewnie nieraz w trakcie wiosennych czy wczesnojesiennych treningów przydarzył Wam się przelotny prysznic z nieba (i spod kół), który skutecznie potrafi schłodzić stopy i znacząco obniżyć komfort odczuwany w bucie. Jak poradzić sobie z tą niedogodnością, gdy temperatura na zewnątrz wyklucza stosowanie ciężkich ocieplaczy zimowych, a wiosną opuściliśmy dom bez cienkich „skarpet” wodoszczelnych? Endura ma na to remedium w postaci minimalistycznych nakładek na nosy buta, które schowane w tylnej kieszonce zajmują mniej miejsca niż przeciętny batonik. Toe Cover wykonane z elastycznej tkaniny poliuretanowej bez problemu dają się naciągnąć na czuby butów zarówno mMTB jak i szosowych. Elastyczne lamówki zapewniają pewne i ciasne trzymanie się nosków na bucie, brak irytującego zsuwania. Zaznaczyć należy jednak, że problem mogą mieć użytkownicy butów z wąskim wydłużonym nosem – otwory na bloki w Toe współgrają idealnie z butami o płasko wykończonym przodzie, przy nosach „wło(ą)skich” mogę się ześlizgiwać na blok. Dużą zaletą pod kątem wodoodporności ma pokrycie odpowiednim lakierem. Dzięki niemu pierwszy strumień wody lecący spod koła nie uderza bezpośrednio w palce – newralgiczne i drętwiejące w pierwszej kolejności miejsce stopy. Choć przed pierwszym użyciem w okolicach marca miałem mieszane uczucia, czy tak ograniczone pokrowce są w stanie zapewnić choćby minimum ochrony i poprawy komfortu przy opadach (nawet przejściowych) to pierwszy potok z koleiny pokazał, że różnica jest znacząca. Nie kolosalna, ale odczuwalna. Dla uzyskania wiarygodnego porównania odbyłem jedną krótką jazdę po opadach, po skoleinowanej szosie pełnej wody z jedną nogą zaopatrzoną w Toe, a drugą bez. Po godzinie jazdy but ubrany w Toe był co prawda w środku wilgotny, ale i tak suchy w porównaniu z lewą stroną, która „na klatę” przyjmowała całą falę wilgoci. Zalety ich można odczuć także przy bezdeszczowej pogodzie, ale w przypadku bardzo niskiej temperatury. Szczególnie miłośnikom szosy pozwolą na dłużej zachować właściwą temperaturę i ograniczyć drętwienie palców. Toe, choć współgrają z butami terenowymi, są moim zdaniem znacznie lepsze w użytku szosowym. Po pierwsze otwór na blok idealnie opina się wokół dużych bloków szosowych, a po drugie ochraniacz jest wtedy „odizolowany” od szorstkości podłoża. Pokrywająca materiał farba po jednej – dwóch jazdach MTB była już złuszczona od spodu. Szkoda zabierać nawet na krótkie XC, o maratonie nie wspominając. Chyba, że nie przydarza Wam się wypinać przez kilka godzin. W przypadku odizolowania Toe opinającego ściśle podeszwę buta szosowego poprzez wystający blok można cieszyć się jego wyglądem długi czas. Zaletą ich jest proste utrzymanie w czystości – wystarczy woda z mydłem i kilka chwil na wyschnięcie. Praktyczne podejście do sprawy Endury ujawniają odblaskowe napisy na przodzie – podczas jazdy po zmroku ich blask jest widoczny z dużym wyprzedzeniem dla jadących z naprzeciwka. Ciekawy gadżet.

+ niewielkie rozmiary
+ skuteczne w zabezpieczeniu od pierwszej wody, dobre na przelotne opady, ograniczają uciążliwą (chłód) wentylację w bezdeszczowe, zimne dni
- powłoka farby szybko się łuszczy

Testy innych ochraniaczy na zimę, butów, rękawiczek oraz prezentację zimowego sprzętu i ekwipunku znajdziecie w styczniowo-lutowym wydaniu bB.

Dodano: 2013-01-03

Autor: Tekst: Jarek Hałas

Tagi: Endura, odzież, zima, ochraniacze

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1