Nie mogliśmy się doczekać, staraliśmy się być bardzo cierpliwi chociaż nie było łatwo. Projekty oraz zapowiedzi widzieliśmy i publikowaliśmy w bB już jakiś czas temu. Ale do oficjalnej premiery niestety trzeba było dotrwać aż do targów we Friedrichshafen. Teraz pozostały tylko krótkie negocjacje i udało się wyrwać go do testów. O czym mowa? O rowerze, który przeciera szlaki, a chciałoby się powiedzieć: ścieżki. Mówimy o pierwszym polskim seryjnie produkowanym rowerze enduro. Proszę Państwa, oto Kross Moon v2. Tadaaaa!

Centrum testowe bikeBoardu rozstawiliśmy tym razem pomiędzy Livigno, Bormio i St Catariną. Same single, mało szutrów. Właśnie do takich warunków wydawał nam się stworzony Moon. My chyba też.

Rama RVS
Sercem ramy Moona jest RVS, opracowany w Polsce system amortyzacji stosujący się do zasad kinematyki zawieszenia określanego w bikeBoardzie jako Tymczasowy Punkt Obrotu. Dobór geometrii, czyli długości i ustawienia krzywek w RVS jest unikalny. Konstruktorzy wyznaczyli sobie bardzo ambitne cele: odizolowanie zawieszenia od napędu, zachowanie maksymalnej efektywności pedałowania, zminimalizowanie odbicia korby po ugięciu się wahacza oraz efektywne hamowanie. Projektując geometrię krzywek można nad poszczególnym cechami panować, ale tak jak podobno nie da się być jednocześnie pięknym, mądrym, młodym, bogatym i szczęśliwym, nie sposób stworzyć TPO o wspomnianych parametrach na tym samym, maksymalnym poziomie. Konieczne są kompromisy, o których dowiemy się dopiero podczas jazdy testowej, a więc czytajcie dalej.

Rama o skoku 160 mm zbudowana jest ze stopu Al 7005 T6 i robi potężne wrażenie. Konstruktorzy wyszli z założenia, że rower enduro nie musi wyglądać jak chuchro. Jak dowiedzieliśmy się w naszym laboratorium, pozory nie mylą. Kross ma ciężką ramę, ale nie ma czego żałować. Rower gotowy do drogi mieści się w standardzie swojej klasy. Za to uzyskane parametry sztywności,w tym najważniejszy w dziedzinie sterowania poziom sztywności główki, jest w naszym rankingu najlepszy. Z tych parametrów wynika precyzja skrętu i jakość prowadzenia. Niezwykle ciekawy jest fakt, że wraz ze sztycą Reverb o długości 420 mm rower w rozmiarze S okazał się tylko minimalnie za mały dla testerów o wzroście 180 cm! Co więcej, wspominali oni o tym wyłącznie na technicznych podjazdach, gdzie górna rura o długości 560 mm oraz bardzo odchylony kąt główki zmniejszał dystans między kolanami a manetkami. W czasie wymachów kierownicą w poszukiwaniu równowagi zdarzało się przywalić w cyngle. Mimo to testerzy zapytani, czy dla siebie kupiliby większego Moona bardzo długo zastanawiali się nad odpowiedzią. Zatem po co nam rozmiar XL?

Prowadzenie
Na gładkich i płaskich odcinkach zachowuje się jak każdy full o sporym skoku, ważący blisko 14 kg na mięsistych oponach z grubym bieżnikiem. Cukiereczek. O dziwo pod górę Moon nie nastręcza problemów. Rozkład mas jest właściwy i nie nakazuje wykonywania akrobacji nawet kiedy robi się naprawdę stromo. Dzięki naprawdę agresywnemu kątowi podsiodłowemu, przekraczającemu 74°, świetnie wkręca się na obroty, co ma ogromny wpływ na prędkość pokonywania podjazdów. Ale w enduro ważniejszy jest komfort z jakim to robimy, a ten jest nienaganny. Podczas pokonywania stromych i trudnych technicznie wzniesień przednie koło jest dobrze dociążone i łatwo nim sterować. Dlatego jazda po górskich szlakach pieszych sprawia satysfakcję. Kross sprawnie atakuje wąskie i kręte pasaże i nawet brak regulacji długości widelca nie przeszkadza. Moonem można prowadzić swobodne eksploracje i nawet alpejskie przełęcze pochłania się z przyjemnością. W Beskidach na najbardziej stromych podjazdach przydałaby się regulacja skoku widelca. Jednak już po osiągnięciu grzbietu jest genialnie.

Zdecydowanie największą zaletą Krossa jest jego skrętność i reakcja na impulsy bikera. Nawet abstrahując od testowanego rozmiaru Kross to mały wariat. Bardzo łatwo przechodzi na manuala, co szczególnie dobrze działa na ciasnych nawrotach. Wystarczy w połowie łuku wyprostować łokcie, żeby przenieść ciężar ciała na tył i gwałtownie zacieśnić pro-mień skrętu. Moon wystrzeliwuje jak z katapulty. Podczas pokonywania sekcji z bardzo ostrymi nawrotami łatwo osiągałem sporą przewagę nad innymi rowerami. Co ważniejsze, skrętność i szybkość reakcji nie jest realizowana kosztem stabilności. Bardzo płynnie przejeżdża zakręty i nie ma problemów z nagłą korektą łuku. Na szutrowych odcinakach bywa nerwowo, ale kiedy wracamy w zakres ok. 45 km/h, zwłaszcza na wąskich szlakach pieszych, Moon zachęca kierującego do wykonywania gwałtownych i niepotrzebnych manewrów: minięć, wyskoków w bok itp., bez sensu ale jak zabawnie! Mimo to nawet w warunkach ograniczonej przyczepności przywołany do porządku potulnie wraca na obrany kurs. A ile przy tym okrzyków i popiskiwania z radości! Tak, to jeden z najradośniejszych rowerów, jaki testowaliśmy w tym roku. Nie ma w nim powagi i skupienia, frajda w oczach i zaaasuwamy!
Takie właściwości Kross przypisujemy małemu rozstawowi osi i niezwykle łagodnemu kątowi główki (66,3°).

Komponenty
Krótki mostek, szeroka kierownica oraz regulowana sztyca to obowiązkowy ekwipunek w rowerze enduro. Easton Havoc jest bardzo ergonomiczny, mostek Truvativa sztywny jak kowadło, a do Reverba mamy tylko jedno zastrzeżenie – przewód sterujący wystaje pod jarzmem – wersja Stealth zarezerwowana jest dla V3. Z napędem szału nie ma. Przerzutka X9 sterowana manetkami X7 działa, nie zacina się, ale kultura... jak u Wojewódzkiego. Przerzutka ma hamulec wózka i choć testowany Moon nie ma napinacza, to ani razu nie spadł nam łańcuch, ale na dużych nierównościach mocno hałasuje zwłaszcza na najniższych biegach kasety. Natomiast dobór przełożeń jest optymalny. Wszędzie, i w Beskidach, i Livigno. Avidy Elixir Trail7 dysponują ogromną siłą i świetną modulacją, na ścieżkach i technicznych zjazdach są naprawdę bardzo dobre, ale na długich i mulących zjazdach stromo opadającymi drogami parę razy przegrzaliśmy je, całkowicie pozbawiając się siły hamowania. Straszne. Znakomicie wypadły koła, które przy niewielkiej masie uzyskały na naszej maszynie testowej parametry sztywności powyżej średniej.


Zawieszenie
Zanim jeszcze opiszemy jak działa RVS musimy przyznać, że wbrew popularności wśród rowerów enduro zawieszenie typu TPO bardzo rzadko wychodzi obronną ręką z naszych testów. Powód jest taki, że konstruktorzy bardzo chcą uzyskać wszystkie wymienione w pierwszym akapicie przymioty. A się nie da! Znakomicie stało się, że rozwój tej konstrukcji odbywał się pod pieczą ludzi zorientowanych na parametry zjazdowe. Dzięki temu Moon jest f e n o m e n a l n i e czuły i lepi się do podłoża w stopniu, o który dotychczas nie podejrzewaliśmy żadnego TPO o tym skoku. Na małej tarczy suportu odbicie pedałów po najechaniu na przeszkody jest wyczuwalne. Kross chwali się, że przy maksymalnym ugięciu uzyskał zaledwie 11,5° odbicia. Ja bym tego na ich miejscu nie pisał, bo pierwsze wcielenie Santy Nomad wykazało w naszym laboratorium około 17°, a właśnie ten rower odbierany jest jako synonim kopania w pedały. Ale wiecie co? Ten spory kick back Moona nie ma żadnego znaczenia. Po pierwsze wyczuwalny jest tylko na podjazdach, na których tylko masochista nie włączy platformy, a dźwignia platformy w pozycji MID jak magiczna różdżka wyga-sza kopanie. W pozycji FIRM jest podobnie. Włączenie blatu na suporcie (38 z.) powoduje, że tych 11 stopni nie sposób zauważyć nawet z dźwignią na MIN. Zatem dopóki do Moona nie wstawi się XX1 z pojedynczym blatem mniejszym niż 34 z. będzie działał znakomicie. Do stylu pracy RVS kapitalnie dobrano widelec. Rock Shox Pike RC Solo Air jest obecnie najlepiej działającym sztućcem klasy „34”. Bardzo podatny, praktycznie pozbawiony wstępnego oporu, o szczęśliwie dobranej charakterystyce wzrostu twardości. Przy dużym SAG-u (+30%) wystarczy odpowiednio nastawić tłumienie kompresji, żeby nie nurkował na wolnych pasażach i nie dobijał po skokach. Po zmniejszeniu SAG-u do 20% można swobodnie latać bez obaw o dobicie.
Pisaliśmy, że Moon dobrze radzi sobie na podjazdach, a co dzieje się wówczas z zawieszeniem? Przy podjeżdżaniu spokojnym tempem zawias stoi w miejscu i nawet nie ma konieczności przełączania tłumienia kompresji w damperze z pozycji MIN. W ustawieniu platformy na FIRM można pozwolić sobie na bardziej intensywne naciski, co uchodzi bezkarnie. Na sztywnych podjazdach warto uzbroić się w cierpliwość i korzystać z możliwości utrzymywania małego nacisku i szybkiej kadencji. Włączenie maksymalnego tłumienia FIRM niewiele zmienia, a pedałowanie na stojąco wywołuje potężne kołysanie. Jednak trzeba powiedzieć, że tylko nasi nastawieni na ściganie testerzy podnosili to do rangi zarzutu.

Podsumowanie
Krossa testowaliśmy na miękko, na twardo i tylko sadzone nie wychodziły. Ponadprzeciętna skrętność i chęć do zabawy uwydatnia się w każdym pokonanym zakręcie, progu i przeszkodzie. A najlepsze jest to, że im trudniej na trasie, tym Kross spisuje się lepiej. Zaimponował nam fakt, że zamiast rozwijać ten projekt tak, żeby zaspokoił gusty wszystkich, Kross skoncentrował się na przyjemności jaką można uzyskać podczas jazdy. Słyszeliśmy, że wersja 650B jest w trakcie opracowania, i choć przed testem część z nas mówiła „26”? Phi!”, dziś wcale nie wiemy czy na „sześćsetpięćdziesiątkę” nie czekamy najmocniej. Bo co będzie, jeśli za-bije się szaloną osobowość superskrętnego i chętnego do wywijania w powietrzu dzikusa?
Wersja z lżejszą, np. carbonową ramą wywołałaby w nas dziś więcej emocji. Ponadprzeciętna jakość pracy zawieszenia i nieprawdopodobna skłonność do zabawy spycha na dalszy plan wielkość kół, długość wahacza, wysokość osi suportu czy inne aspekty, o których ostatnio dużo się dyskutuje.

Dobre nie tylko dlatego, że polskie. Po prostu świetnie jeździ. Ku chwale ojczyzny!


Poniżej znajdziecie pełną specyfikację testowanego modelu, dodatkowe zdjęcia oraz filmik z jazdy testowej.


Kross Moon v2
Cena: 9999 zł
Współczynnik bB: 100 g za 72 zł
Rama: aluminium Super Lite
Rozmiary: S, M, L, XL
Rozmiar testowany: 415 mm – S
Baza kół: 1134 mm
Długość tylnego widelca: 435 mm
Długość górnej rury: 560 mm
Wysokość osi suportu: 352 mm
Kąt główki ramy: 66,3°
Kąt rury podsiodłowej: 74,2°
Masa kompletnego roweru: 13 900 g*
Masa ramy: 3350 g (bez dampera)
Masa przedniego koła: 1990 g
Masa tylnego koła: 2480 g
Skok amortyzacji: przód –160 mm, tył – 160 mm
Przedni widelec: Rock Shox Pike RC Solo Air, alumiowa, stożkowa rura sterowa (1800 g)
Damper: Rock Shox Monarch Plus RC3 (350 g)
Koła: DT Swiss E 1900 Spline (osie 15 mm / 12x142 mm)
Opony: Schwalbe Hans Dampf Performance Line 26x2,35” (750 g , dętka:180 g)
Korby: SRAM S1400 38-24 z. (170 mm)
Łożyska suportu: SRAM GXP (92 mm)
Kaseta: SRAM PG-1050 (11-36) 10-rz.
Łańcuch: SRAM PC1051
Przerzutka przód: SRAM X.7
Przerzutka tył: SRAM X.9
Manetki: SRAM X.7
Hamulce: Avid Elixir Trail7, tarcze: Avid HS1 180 mm
Kierownica: Easton Havoc, 31.8x750 mm
Wspornik kierownicy: Truvativ Holzfeller, 60 mm
Łożyska sterów: VP-A45AC3 1i1/8” -1i1/2”
Wspornik siodełka: Rock Shock Reverb, 30.9x420 mm
Siodełko: WTB Volt Race
Pedały: VP-69, platformy Alu CNC

Dodano: 2013-10-07

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki, foto: Bartek Woliński

Tagi: full, Kross, nowości, 2014

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory