Marka zrodziła się w latach 80. i wzięła swoją nazwę od kolebki MTB. To tam, gdzie spod szczytu Tamalpais spada w dół legendarny Repack.


Gestalt 1 ma mocną, aluminiową ramę i ładnie dopasowany widelec. Wyposażony jest w niewyszukany osprzęt, ale są mechaniczne hamulce tarczowe, napęd 2×9 klasy Shimano Sora i co najważniejsze szerokie, wzmocnione opony. Choć zalicza się do modnego trendu i daje wolność wyboru dróg, jakimi chcemy się poruszać, nie jest droższy od popularnych szosówek, kosztując 3750 zł.

Nasz test odbył się podczas Eurobike Media Days w Tyrolu. To wymarzone miejsce dla tego roweru. Dlaczego? Ponieważ na jednej maszynie możemy wspiąć się na szczyt przełęczy niezłym, choć stromym asfaltem, a potem eksplorować wyższe partie gór po szutrówkach, których jest w Alpach mnóstwo. Ktoś powie, że to samo można zrobić na każdym rowerze górskim. Z pewnością tak, ale nasz test potwierdził, że zasięg i tempo jest na gravelówce znacznie większe. Nie tylko na nawierzchniach bitumicznych. Marin okazał się wygodnym rowerem, w sam raz do pokonywania długich dystansów. Jego geometria jest zbliżona do klasycznych szosówek z wąskimi oponami, ale (...)


Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 10/2016 (gdzie kupić)

Możesz tez kupić e-wydanie


Dodano: 2016-10-12

Autor: Tekst: Kuba Chryczyk, zdjęcia: Piotr Staroń

Tagi: Marin

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory