Witajcie Piszę krótko, bo czasu mam mało. Potrzebuję fulla (bardzo oryginalnie, co?) do w miarę ostrej, turystycznej jazdy, praktycznie tylko po górach (urlopy, wakacje, weekendy). Na co dzień mam szosówkę, zresztą i tak nie mam czasu na niej jeździć. Ale jak już mam czas, to mam wielką ochotę jechać w góry, w błoto i uświnić się ile wlezie. Kasa? Cztery tysiące, raczej nie więcej, bo i tak części się zużywają i będę musiał pewnie coś dokupić. Co radzicie? Z pozdrowieniami Michał z Piekar Witaj Michale U nas też z czasem krucho, więc odpowiedź będzie treściwa. Test fulla w zbliżonej cenie (Merida AM 400 D za 3499 zł) mogłeś przeczytać w numerze #1/2007. Przeczytaj go uważnie, ale wróć do nas, bo mamy dla Ciebie inną propozycję. Podczas sobotnich zakupów z rodziną możesz skoczyć do sklepu Decathlona i oszczędzając czas kupić Rockridera 9.1. Cena niemal dokładnie taka, jaką podałeś - cztery tysiące bez złotówki.
Test
Opis zawieszenia znajdziesz w bB nr 2/2005. Tamten model miał wprawdzie 120 mm skoku, ale wielkich różnic w budowie nie ma. Sercem zawieszenia jest mimośród, który pozwala wyeliminować niepotrzebne naprężenia łańcucha podczas pedałowania i tym samym ograniczyć niepożądane kołysanie roweru. Skok zawieszenia z tyłu to 90 mm, z przodu 100 mm, czyli coś pomiędzy cross country a enduro, naszym zdaniem w sam raz na intensywne wycieczki. Rama jest lekka (trochę ponad 2,5 kg), starannie wykonana i estetycznie wykończona. Malunki w stylu „tribal” na pewno nie będą Ci przeszkadzać. Rama jest dość przestronna, w połączeniu z szeroką kierownicą pozwala wygodnie pedałować i skręcać. Decathlon Rockrider 9.1 to rower spokojny w prowadzeniu. Przy dużych szybkościach jest stabilny i zapewnia poczucie bezpieczeństwa. W zakrętach wymaga mocnego pochylenia, a na technicznych pasażach sporo uwagi i wysiłku, by zmieścić go we wszystkich ostrych zakrętach. Na podjazdach prowadzi się pewnie. Zawieszenie odwala konieczną pracę, geometria gwarantuje utrzymanie kursu, pozostaje tylko cierpliwie pedałować. Rower jest dość lekki, wrażenie to wzmacniają koła o niewielkiej masie, a to bardzo mile odczuwa się podczas pokonywania podjazdów. Twardość tyłu można bardzo łatwo dopasować do swojej wagi, bo amortyzator ma sprężynę powietrzną, dodatkowo w ustawieniu SAG-u pomaga sprytna „miarka” przykręcona do dampera. Niestety, poza ustawieniem ciśnienia, amortyzatorowi tylnemu brak jakichkolwiek innych regulacji. Zawieszenie działa całkiem nieźle, i to mimo amortyzatora, który - co tu kryć - na górnej półce w żadnym sklepie nie leży. Tył jest dość czuły i w miarę odporny na kołysanie wywołane pedałowaniem. Co więcej, podczas jazdy ma się wrażenie, że skoku jest nawet trochę więcej niż deklarowane 90 mm - uczucie to zapewnia odpowiednio dobrana charakterystyka ugięcia. Przedni amortyzator to sprężynowa Tora 381 Rock Shoxa z regulacją naprężenia wstępnego, tłumienia odbicia, kompresji i blokadą skoku. Teoretycznie ma wszystko co trzeba, w praktyce okazuje się, że jest sztywna bocznie (to dobrze) i mało płynna w działaniu (to gorzej). Niewielkie dziury amortyzuje przyzwoicie, większe też nie najgorzej, jednak jeśli wjedzie się w teren pełen szybko następujących po sobie nierówności, wówczas wychodzi na jaw brak płynności i niedostatki tłumienia - amortyzator albo się „zatyka”, albo odbija jak szalony, utrudniając opanowanie roweru. Napęd to mieszanka Deore (manetki Rapid Fire, przerzutki), SRAM (łańcuch, kaseta) i Truvativ (korby). Wszystko razem działa poprawnie. Hamulce Hayes to mocny punkt Decathlona. Po dotarciu są mocne i mają dobrą modulację, jedyny feler to spadek siły hamowania przy dużym rozgrzaniu hamulców. Koła Rockridera zaskoczyły nas swoją niską masą i równocześnie wytrzymałością, a te dwie cechy nie zawsze idą w parze w tej klasie cenowej. Obręcze są odporne na rozcentrowanie, opony o dość sporej szerokości spisują się bardzo dobrze w błotnistym terenie, w suchych warunkach trochę gorzej, jednak ich duży rozmiar zapewnia bezpieczeństwo nawet na kamienistych trasach. Reszta komponentów jest dobrana starannie i nie powinna sprawiać żadnych problemów podczas eksploatacji. Co ważne, kupując Decathlona nabywasz w komplecie całkiem przyzwoite pedały zatrzaskowe Wellgo. Ale to jeszcze nie wszystko. W eleganckim, przypominającym piórnik pierwszoklasisty opakowaniu znajdziesz najprawdziwszy dzwonek, instrukcję obsługi i gotową lampkę do mocowania na kierownicy, nawet z włożonymi bateriami!

Dodano: 2007-04-30

Autor: Tekst: Piotr Oleksy, zdjęcia: bikeBoard

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory