Wreszcie po roku oczekiwania, w Waszym imieniu przetestowaliśmy produkcyjną wersję skrzynki biegów Pinion. Mamy mieszane uczucia, ale widzieliście nazwę? Czyli że będą P.2 i P.3... Oby! Bo często jeździmy w błocie i zżymamy się na myśl o tym, że każde ziarenko piasku czy grudka błota dewastuje nasz sprzęt i pogarsza jego działanie.

Obrotowa manetka nie chodzi płynnie, a kliknięcia nie są jasno zdefiniowane. Wyczuwalny opór z wejściem biegu pogłębia jeszcze stosunkowo duża siła potrzebna do jego pokonania oraz uczucie rozciągania linki.
Zakres przełożeń skrzynki jest kolosalny i wynosi 636%, w związku z tym przekracza możliwości napędu 3x10. Zarówno w dziedzinie biegów bardzo miękkich jak i bardzo twardych P1.18 spełnia nasze oczekiwania ze sporym naddatkiem. Po krótkich jazdach po pociętych głębokimi i stromymi wąwozami pagórkach uważamy jednak, że 12 biegów wystarczyłoby. Nawet najbardziej wymagający spośród nas stwierdzili, że biegów jest strasznie dużo i są one bardzo ciasno rozmieszczone. Nawet ześwirowani na punkcie kadencji szosowcy byliby ukontentowani. Biegi ułożone są z identycznymi odstępami, więc w niektórych zakresach środka spektrum, przełączaliśmy po dwa, bo pojedyncza zmiana była ledwie wyczuwalna. W przeciwieństwie do napędów zewnętrznych zmiana pod obciążeniem jest niemożliwa. Trzeba znacząco odpuścić nacisk. Redukcja biegów na podjazdach jest możliwa, choć w warunkach technicznej jazdy górskiej trzeba stosować wolną kadencję (70 rpm) i szybki nadgarstek. Można zdążyć zmienić bieg, kiedy odciążone korby są w pionie. Wbrew naszym obawom Pinion nie generuje takich oporów, jak systemy planetarne znane z piast wielobiegowych czy Hamerschmidta. W tej skrzynce znajduje się 18 zestawów zębatek przygotowanych do włączenia, dlatego nic nie zazębia i nie generuje oporów bez potrzeby jak w „planetarce”, w której cały czas załączone są wszystkie trybiki. Test był zbyt krótki, żebyśmy mogli powiedzieć, że Pinion jest pod względem oporów porównywalny do konwencjonalnego napędu z zewnętrzną przerzutką. Ale nie jest zły. System P1.18 nie jest lekki. Jednak cały rower egzotycznej niemieckiej wytwórni AluTech nawet w wersji ze zwykłym napędem nie jest piórkiem. Umieszczenie punktu ciężkości w tym miejscu czynią rower bardziej stabilnym na bardzo dziurawych zakrętach czy stromych fragmentach. Q factor wersji produkcyjnej wynosi obecnie 174 mm i jest porównywalny do nowoczesnych suportów konwencjonalnych. Stosowanie szybkiego obrotu jest więc możliwe. Produkt ma szansę! Mechanicznie jest gotowy do konfrontacji z rynkiem. Tylko czy rynek na niego czeka? Problemem nie jest nawet cena, choć rama Alutech Faunes z Pinionem kosztuje aż 3245 €, a Nicolai jest jeszcze droższy. Jednak jeśli producenci spoza Niemiec nie podchwycą pomysłu, Pinion może skończyć jak Rohloff wśród niszowych produktów dla dziwaków.

Dodano: 2012-10-25

Autor: Tekst: Miłoszk Kędracki, zdjęcia: bikeBoard

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach