To miłe ze strony Szwedów, że tak dbają o bezpieczeństwo ludzi na całym świecie. Po niewątpliwym sukcesie, jakim było wprowadzenie pasów bezpieczeństwa do seryjnie produkowanych samochodów, zabrali się za ochronę głów rowerzystów i innych lubujących się w ekstremalnych przeżyciach sportowców. Tym razem to jednak nie Volvo, ale firma o wdzięcznej nazwie Multi-directional Impact Protection System, czyli w skrócie MIPS.


Nasz mózg jest otoczony płynem mózgowo - rdzeniowym, który w momencie uderzenia pozwala na przemieszczanie się mózgu, dzięki czemu wytracana jest energia i zmniejszany uraz. Ewolucja nie uwzględniła jednak, że człowiek w pewnym momencie zacznie się poruszać z prędkością większą niż 10 km/h i z równie dużą prędkością będzie spotykał się z drzewami lub podłożem. Na pomoc przyszła właśnie firma MIPS, która wspólnie z lekarzami opatentowała jeszcze jedną, dodatkową warstwę poślizgową, tym razem znajdującą się pomiędzy głową, a – natura o nim nie pomyślała –kaskiem. Po żółtym plastiku, charakteryzującym się niskim współczynnikiem tarcia, przesuwa się skorupa kasku, absorbując energię pochodzącą z uderzenia. Bo MIPS ma inne cele, niż ochrona przed czołowym uderzenie m. Znacząco poprawia bezpieczeństwo w przypadku uderzeń skośnych. Szwedzcy naukowcy dowiedli, że większość wypadków nie polega na waleniu łbem centralnie w przeszkodę, lecz na uderzeniu skośnym i że właśnie ten typ jest groźniejszy dla mózgu ze względu na przyśpieszenia. MIPS projektuje system osobno dla każdego modelu kasku. Żeby uzyskać prawo do posługiwania się żółtym logo Szwedzi dokonują szeregu testów, aby upewnić się, że dany produkt spełnia oczekiwania i jest bezpieczny (...)


Cały tekst oraz prezentację kasków z opisywanym wyżej systemem znajdziecie w bikeBoard 10/2015


Możesz też kupić e-wydanie


Dodano: 2015-10-09
Tagi: kaski

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później