Cena: 2979 zł
Masa: 1579 g (aluminiowa rura sterowa 265 mm)

Rock Shox SID to niekwestionowany król wyścigów XC. Ma na swoim koncie niezliczoną liczbę zwycięstw w Pucharze Świata, a także tytuły Mistrza Świata. Nowa, zmieniona konstrukcja, która pojawiła się w sprzedaży w 2008 roku, charakteryzuje się przede wszystkim zwiększoną sztywnością w stosunku do wersji z poprzednich lat. Sztywność została zwiększona kosztem masy o ok. 200-250 g. Rock Shox już zapowiedział przebudowany model na rok 2010, którego masa - według producenta - przy niezmienionej sztywności będzie wynosić równe 1400 g (bez manetki blokady). Pełny test SID-a TEAM ’08 znajdziecie w numerze bikeBoard 9/2008 (gdzie kupić).

Budowa
Model 2008 to całkowicie nowy widelec. Magnezowe golenie dolne, 32-milimetrowe golenie górne, aluminiowa korona oraz rura sterowa to tylko niektóre cechy nowego amortyzatora. Dolne golenie mają widoczne „przetłoczenia” - „Power Bulge”. Budzą szacunek i z pewnością wpływają na sztywność widelca. Mało który amortyzator oferuje takie możliwości ustawień jak RS SID. Zmiana skoku ALL TRAVEL 80/100, Dual Air, Motion Control z blokadą skoku na kierownicy, Floodgate czy tłumienie odbicia to systemy, które pozwolą nam idealnie dopasować widelec do naszego stylu jazdy.

Test
Sid został zamontowany w drugiej połowie sezonu 2008 do mojego wyścigowego roweru. Zaliczyłem już na nim 22 starty, w tym większość na dystansie GIGA. Błoto, woda nie są mu obce. Przez cały okres działania aż do dnia dzisiejszego SID spisuje się wyśmienicie.

0 km - instalacja amortyzatora wraz z manetką blokady skoku na kierownicy. Amortyzator z przyciętą rurą sterową waży 1579 g. Pompuję amortyzator + 110 - 100 g oraz ustawiam tłumienie odbicia i FLOOD GATE.

250 km - pierwsze starty na nowym amortyzatorze. Działa idealnie, jednak zmieniam skok w widelcu na 80 mm. SID-a trzeba rozebrać w serwisie.

450 km - każdy weekend to starty w maratonach. Pogoda nie rozpieszcza. Amortyzator, mimo ciężkich warunków, działa tak, jak powinien. Po każdych zawodach jest czyszczony Karcherem.

650 km - sezon powoli zbliża się do końca. Wymieniłem linkę blokady amortyzatora.

1000 km - zima. Rower wisi na wieszaku. Trzy razy na przełomie stycznia i lutego z powodu złej pogody i niemożności jazdy na szosówce biorę rower MTB na długie treningi po szosie. Śnieg, sól, błoto zasypuje SID-a podczas czterogodzinnych treningów. Blokada na goleni zamarza włączona i przejeżdżam cały trening na zablokowanym amortyzatorze. Po umyciu SID nadal działa idealnie.

1150 km - nowy sezon, nowy rower. Przekładam SID-a do nowej ramy Lapierre. Muszę skrócić rurę sterową o 1,5 cm.

1700 km - połowa drugiego sezonu SID-a za pasem. Amortyzator oddaję do serwisu. Stary olej po wylaniu wygląda prawie jak nowy!!! Serwisant w szoku. Ja też. Wymieniona została „uszczelka pod głowicą”, czyli uszczelnienie komory pneumatycznej.

Podsumowanie
Amortyzator sprawdził się idealnie!. Po przesiadce z R7 zaoferował mi większą sztywność i możliwość lepszego dostosowania do indywidualnych wymagań. Spełnia wszystkie pokładane w nim nadzieje. A czysty olej po prawie dwóch sezonach ostrego katowania, 22 startach w przeróżnych warunkach pogodowych, mówi sam za siebie.

Dodano: 2009-09-02

Autor: Tekst: Przemek Blacha, zdjęcia: bikeBoard

Tagi: Rock Shox, 1000+, widelce, test

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później