Inżynierom Rose najwyraźniej spodobała się idea rosyjskiej matrioszki, bo postanowili pokazać ile rowerów zmieści się w tym jednym. Efekt jest przytłaczający, a ja spędziłem co najmniej 3 dni ogarniając o co chodzi.

Giant nie bał się kontrowersji przedstawiając drugą generację Propela – dedykowanej szosówki aero. Będzie dostępna tylko z hamulcami tarczowymi, z kołami o różnych głębokościach profili z przodu i tyłu. Ogromny zintegrowany mostek przyćmiewa najpotężniejsze wsporniki profesjonalnych sprinterów. Z perspektywy profili aerodynamicznych, rama ma tyle wspólnego z poprzednią wersją co pocisk z kroplą

Yeti Ultimate to projekt, który został zrealizowany przez casopismo MountainBike Action wespół z Johnem Parkerem, założycielem Yeti, w zamierzchłym 1989 roku. Redaktorzy wspierani przez takie sławy jak znany do dziś pinkbajkowiczom Richard Cunningham, zajmujący się wówczas swoim warsztatem, w którym powstawały ramy Mantis, czy jeden z najbardziej aktywnych innowatorów Gary Fisher, postanowili stworzyć rower będący kwintesencją ówczesnych doświadczeń na polu MTB – idealny rower marzeń, po amerykańsku Ultimate.

Pokryty płatami złota rower, na którym Vincenzo Nibali startował w tegorocznym Giro d’Italia, będzie można obejrzeć podczas Kielce Bike-Expo. Wyjątkowy model Merida Scultura Centenario został stworzony specjalnie na 100. edycję wyścigu, a na jego złotej ramie znajdują się nazwiska dotychczasowych zwycięzców Giro. Nibali wygrał na tym rowerze królewski etap wyścigu.

Nastały takie czasy, że każda licząca się na rynku firma stawiająca na rowery XC musi mieć w swojej ofercie ścigacza z pełnym zawieszeniem. Bardzo wymagające trasy zawodów spowodowały, że większość edycji pucharu świata można wygrać tylko płynnie pokonując techniczne przeszkody, a w tym pomocny może być właśnie lekki full XC.

Na początku sezonu miała miejsce głośna medialnie premiera całkiem niemedialnej części rowerowej – niemiecki producent przedstawił cztery nowe mieszanki gumy o nazwie Addix, a paczka owinięta taśmą izolacyjną w czterech kolorach wylądowała na moim biurku.

Trzykrotny zwycięzca Wielkiej Pętli, Vuelty i Giro – Alberto Contador ścigający się w barwach Trek Segafredo – został mocno zaangażowany w promocję nowego modelu Emonda.

Co to za segment? Wygląda jak porządna maszyna enduro – gruby Fox na przodzie, pokaźne opony, jednorzędowa korba i regulowana sztyca brzmią jak gotowy do ustawienia się na starcie oesu.

Elektryczny KTM Freeride E-XC waży 108 kg, ma 250/260 mm skoku i kosztuje 46 tysięcy. Jego zdolności możemy podziwiać w czasie pucharów świata XCO, gdy na podjazdach zostawia za sobą Schurtera czy Langvad. Ale to elektryczny motor krosowy (e MX) bez pedałów, nielimitowany przepisami EU dotyczącymi pedeleców, dlatego mocy ma aż 15 KM.

Polubiliśmy ten rower już od pierwszych chwil na nim. Projektantom udało się stworzyć ramę o geometrii, która zadowoli chyba każdego z grupy docelowej.

Nazwa modelu kojarzy się z topowym i bardzo ekskluzywnym rowerem na węglowej ramie, słynnej z płynności jazdy po nierównych drogach i amortyzacji siodełka i kierownicy w systemie Isospeed.

Wycieczka ze Świeradowa do Hubertki. Dziennikarze i blogosfera szykują ciężkozbrojne fulle, a sympatyczne Czeszki z jakiegoś portalu to nawet Moony na Hans Dampfach. Chwilę się zastanawiam i odważnie wyfasowuję Levela TE!

Seria SE to nowość na nadchodzący sezon, przeznaczona do ostrzejszej jazdy w trudnych warunkach.

Trzonem oferty francuskiego producenta są rowery szosowe a ich kształty, zastosowane technologie i daleko idąca integracja to znak rozpoznawczy marki. Look zachwyca bez względu na gusta. W hardtailu, który do nas dotarł już na pierwszy rzut oka widać pokrewieństwo i technologie zaszczepione z szosowych konstrukcji.

Ruut jest pionierską polską gravelówką i z dumą musimy przyznać, że jest to rower światowego formatu, co podkreśla zjawiskowy design. Rama jest do szpiku kości wyścigowa i choć pewnie niewielu z nas wybierze się na Dirty Kanza czy Gravelgrinder, to większość maratonów MTB w centralnej Polsce stanowić może dla niego optymalną arenę.

Poprzednia generacja tego roweru nie była zła, ale Merida nie akcentowała tej maszyny przesadnie i nie wyglądało na to, że powstała tak jakby przy okazji. W pewnym sensie tłumaczy to małą konkurencyjność roweru na rynku enduro. Tajwańczycy wywęszyli jednak rosnące zapotrzebowanie i postanowili zaznaczyć swą rangę również na tym polu tworząc One-Sixty. Tym razem naprawdę przyłożyli się do pracy.

Sonic to po Austriacku synonim tego, co najlepsze. To nieprzeciętnie lekkie i bezkompromisowe rowery nastawione na wygrywanie. Zeszłoroczne maszyny wyposażono w najlżejsze dobrodziejstwa, jakie powstały przy okazji roku olimpijskiego. Ponieważ igrzyska nie odbywają się co roku, tak bogato być nie mogło. Ale i tak jest ciekawie.

Wygodny! Rozmiar L daje mnóstwo miejsca na rozciągnięcie pleców , swobodny oddech i generowanie dużej mocy osobom o wzroście ponad 180 cm. Duży rozstaw osi oraz spore wyprzedzenie widelca są gwarantami stabilnego i spokojnego prowadzenia przy dużej szybkości i dają odpowiedni zapas bezpieczeństwa na stromiznach.

Rozwiązanie ThruShaft ma na celu eliminację z dampera tłoka IFP (Internal Float Piston). Separuje on olej służący tłumieniu od komory pneumatycznej. Bez niego sprężane przy ugięciu dampera powietrze pieniłoby olej, w efekcie czego traciłby skuteczność tłumienia. To jakże pożyteczne rozwiązanie, ma jednak swoją ciemną stronę.

Nie powiela rozwiązań stosowanych przez inne firmy. Jej twórcy uważają, że lepiej analizować każdy element roweru na nowo, tworząc coraz to bardziej dopracowane elementy, które jako całość muszą być arcydziełem. I taka jest Strada. Pierwszy rower aero zbudowany pod kątem ogumienia o szerokości od 25 do 30 mm!

Geniusz przyjmuje dwa rozmiary kół a geometrie dobieramy tylko zmieniając położenie fasolek w górnej krzywce. Rama mieści koła 29” o szerokości do 2,6” oraz 27,5”, max 2,8”. Nie ma mowy o tym, to rozmiar “plus”.

Moda na ścieżkowe hardtaile nie mija. Trek przedstawia Roscoe. Sztywniaka na kołach 27,5 z oponami 2,8”. Wyposażony w widelec o skoku 120 mm i prosty napęd 1x dostępny jest w trzech wersjach męskich i dwóch damskich, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Rowery oparte na ramach z włókna węglowego z roku na rok stają się coraz bardziej dostępne dla kolarza, który poważnie myśli o ściganiu. Takie dwa kółka można kupić już za kwotę poniżej 6 tys. zł. Rodzi się więc pytanie – czy lepiej nabyć maszynę o carbonowym szkielecie, ale gorszym wyposażeniu, a może kupić bardziej wypasiony rower na aluminiowej ramie?

Kiedy przyjechał, po redakcji rozeszły się wieści, że jest stra sznie długi. To w końcu Whyte – stwierdził szef labu. A jeden z testerów po sesji w Rychlebach nagrał to: Po zajęciu miejsca za kierownicą, spodziewamy się zobaczyć koło w ja kimś określonym miejscu, a tu dosłownie pół metra dalej!

Czy się to komuś podoba czy nie, prezentacje rowerów na sezon 2018 przebiegają pod dyktando e-bików. Trek poszedł na całość i zaprosił nas do Verbier, dbając o odpowiednią pogodę i dreszczyk emocji w postaci wielkiego pożaru, po którym kazali nam siedzieć w chyba najbardziej odjechanym hotelu w mieście.

Reginę (no bo skoro jest Gloria, to powinna być i Regina) obecnej generacji w podstawowej wersji wyposażeniowej przetestowaliśmy dwa lata temu, niestety w rozmiarze XL, co znacznie zawęziło grono testerów.

Kiedyś dałbym wiele, żeby przejechać się na Zaskarze... Na spełnienie marzenia przyszło mi czekać kilkanaście lat. Przekonałem się, że magia wciąż działa – pomimo bagażu doświadczeń z jazdy wieloma fantastycznymi maszynami, na samą myśl o testach GT uśmiech nie chciał zniknąć z twarzy.

W redakcji wyglądał całkiem niepozornie. Co prawda podzespoły takie jak widelec czy pełny napęd XT świadczyły, że jest to dobry rower, ale brakowało błyskotki, która uwiodłaby od pierwszego wejrzenia.

Po powrocie z pierwszej małej rundy, patrząc na rozmiar opon nie mogłem uwierzyć własnym oczom – twentyniner?! Zaskoczenie było tym większe, że zabrałem Yeti na spacer po jednych z najbardziej krętych odcinków w Polsce i za każdym razem czułem, że zakręty kończą się dla Yeti wcześniej niż poprowadzona wstążka ziemi.

Pojawienie się każdej kolejnej wersji „911” czy „Golfa” jest powodem do odświeżenia żartu, że nowy wygląda identycznie jak poprzedni. Specialized Epic 2018 podąża tą samą drogą. Z daleka trudno odróżnić go od poprzednika, ale zaręczam wam że to całkiem nowy Epic i wcześniej takiego nie było. Ba, nawet nigdy być nie miało!


Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWERY 2018

28 lat minęło – Yeti Ultimate

Odzież, akcesoria i dużo, dużo więcej!